Dieta matki karmiącej istnieje?

Dieta matki karmiącej czy to mit? A może istniejący byt? 

ZDECYDOWANIE MIT! 

Właściwie tyle już o tym powiedziały mądre głowy, że powinna to być informacja przekazywana KAŻDEJ przyszłej mamie, każdemu uczącemu się lekarzowi, położnikowi, dietetykowi… Ale jak dobrze wiemy tak niestety nie jest. Nie będę komentować stanu wiedzy na temat żywienia wśród zawodów medycznych, ale wiele jest jeszcze do zrobienia. 

Po kolei więc, skąd to mleko się bierze?

Mleko powstaje w gruczołach piersiowych, a dokładniej w pęcherzykach mlecznych. Substancje, które pochodzą z organizmu matki są pobierane z krwioobiegu. Nie ma możliwości żeby w krwioobiegu znalazły się: gazy, błonnik, fermentujące węglowodany, powietrze, substancje ciężkostrawne, pestki (np. truskawek) czy inne dziwne substancje o których może wspominać Twoja teściowa 😊

Czyli raz na zawsze zapamiętaj: możesz jeść ciężkostrawnie, możesz jeść smażone, możesz używać strączków i jeść truskawki. Wszystko możesz, jeśli to Tobie służy. Bo w kontekście diety mamy karmiącej na uwadze mamy głównie dobro mamy – proponuję Ci jeść zdrowo, ale dla Ciebie. Z rozsądkiem, żebyś nie musiała radzić sobie z nadmiarowymi kilogramami. Nie jeść tego co Ci szkodzi, żebyś zamiast umierać z bólu brzucha mogła się z radością bawić ze swoim dzieckiem. Dziecku jednak nie zaszkodzisz nawet spożywając fast food (choć nie zaprogramujesz go właściwie żywieniowo, a poza tym przez obserwację Ciebie, będzie budować sobie od małego złe nawyki). Przestają być także aktualne zalecenia z okresu ciąży – możesz zacząć spożywać surowe mięso i ryby, niepasteryzowane sery. 

Na co dieta mamy ma wpływ w takim razie?

  • Na profil kwasów tłuszczowychw mleku, a to bardzo ważne, bo do prawidłowego rozwoju mózgu dziecko potrzebuje odpowiedniej ilości DHA. W związku z tym, jeśli nie spożywasz wystarczająco dużo tłustych ryb, orzechów, olejów roślinnych powinnaś przemyśleć suplementację (wspomnę o niej później). 
  • Na zawartość witamin A, D, B6, B12
  • Na zawartość jodu i selenu
  • Smak i aromat mleka, ponieważ substancje smakowo-zapachowe przechodzą i do wód płodowych i do mleka. Jest to wbrew pozorom bardzo pozytywny proces, bo pomaga w kształtowaniu późniejszych preferencji smakowych.
  • Obecność potencjalnych alergenów, choć nie u wszystkich kobiet przechodzą one do mleka. Faktycznie  przypadku stwierdzonej alergii u dziecka, mama powinna stosować dietę eliminacyjną, jednak o tym decyduje lekarz bo szerokim procesie weryfikacyjnym. Nie zaleca się profilaktycznej diety eliminacyjnej ani w ciąży ani w trakcie karmienia, bo udowodniono, że zwiększa ona ryzyko alergii zamiast je zmniejszać. 
  • Obecność kofeiny, ale przyjęto że dawka 300mg kofeiny (ok 2-3 filiżanki kawy) jest bezpieczna w trakcie laktacji. 
  • Obecność alkoholu, oczywiście szkodliwy dla dziecka, jeśli jest spożywany przez matkę to należy odczekać odpowiednią do dawki alkoholu ilość czasu przed nakarmieniem dziecka, nie trzeba jednak ściągać mleka przed tym karmieniem, jeśli alkoholu nie ma w krwioobiegu to nie będzie go też w mleku. 
  • Obecność leków, warto sprawdzać poziom ich bezpieczeństwa w Laktacyjnym Leksykonie Leków lub na stronie e-lactantia.

Wszystko spoko, ale co z kolką?

Bardzo mi przykro, ale na to nie ma leczenia.

Nikt nie wie jakie są dokładnie przyczyny kolki, podejrzewa się niedojrzałość przewodu pokarmowego, nerwowego, nasilona reakcja na bodźce. Ryzyko wzrasta przy karmieniu sztucznym, paleniu papierosów przez mamę, depresji poporodowej. 

To teraz zagadka: w poprzednim akapicie masz odpowiedź na to czemu kolka nie jest zależna od diety mamy.

Zgadłaś?

Bo ryzyko wzrasta przy karmieniu sztucznym. No to jaki to by miało sens? Przecież te dzieci na pewno nie najadły się gazu z mleka matki 😊Zapamiętaj: kolka jest niezależna od sposobu żywienia. Jest lub jej nie ma, Ci co poznali mają po prostu pecha (i ja do nich należę). Na kolki polecam Ci probiotyk, bliskość, noszenie dziecka w chuście, masaż Shantala, nam bardzo pomogły także rurki Windi.

Przekonana? Mam nadzieję że tak 😊Bardzo często pytacie mnie jak radzić sobie z obawami, strachem i rodziną, która od samego początku bardzo ingeruje w Waszą dietę, dlatego powstał ten post. Ja słysząc jakieś komentarze zwykle się uśmiecham, dziękuję i robię swoje, ale jeśli ktoś jest bardzo natarczywy to polecam powiedzieć że konsultowałaś to ze specjalistą i wiesz najlepiej jak pomóc swojemu dziecku w prawidłowym rozwoju.

Bez komentarzy

Skomentuj