Nowa przygoda z NutriBullet! Przepisy!

Znacie takie igraszki losu?

Od bardzo dawna używam blendera ręcznego, ale że nie zawsze udaje się idealnie zblendować koktajle, orzechy na masło orzechowe czy fit ciastka, więc od jakiś 2 lat nosiłam się z zamiarem kupna blendera kielichowego. I tak rozmyślałam, aż po przeprowadzce w końcu zaopatrzyłam się w ten sprzęt. Wszystko super, byłam bardzo zadowolona z zakupu, a tu Dawid mi obwieszcza, że przyjdzie do nas Nutribullet 600W XXL, czyli ekstraktor składników odżywczych o mocy 600W, składający się aż z 12 elementów. I tak, z marzycielki, zostałam posiadaczką aż dwóch stojących blenderów 😀

Dzięki temu mam możliwość porównać i dostrzec różnice pomiędzy nimi. Wcześniej nie zauważyłam, jak ogromnym problemem jest np. dostanie się pod ostrza blendera kielichowego, żeby wszystko „wybrać” lub po prostu porządnie wyczyścić. W NutriBullet ostrza przykręca się na kielich i bez problemu można obmyć je ze wszystkich stron, bez potrzeby nurkowania po łokieć w pojemniku J To zrobiło na mnie największe wrażenie 😀 Poza tym oczywiście liczy się krótki czas blendowania, a właściwie ekstrakcji składników odżywczych, dzięki czemu witaminy, minerały i inne składniki odżywcze zostają zachowane w naszym koktajlu i są łatwiej przyswajalne przez organizm. Nasz model Nutribullet XXL posiada w zestawie aż 3 kubki (0,7l. i 2x 0,5l) oraz pokrywki, dzięki czemu mamy możliwość zabrania pojemnika do pracy, dodatkowo dostajemy też ostrze do mielenia, które przydaje się przy robieniu np. masła orzechowego czy mieleniu ziaren kawy. Sprawdzaliśmy i NutriBullet sprawdza się także przy kruszenia lodu. Nie wiem jak z awaryjnością sprzętu, ale NutriBullet wygląda bardzo solidnie i jest zrobiony z wysokiej jakości materiałów, no i na stronie jest sporo akcesoriów dodatkowych jak ostrza, pojemniki itp.

Czyli jednym słowem HIT! Patrząc po komentarzach na forach to w tej klasie blenderów mają też bardzo dobre ceny, ale tego nie potwierdzę, bo aż tak się w rynku nie rozeznałam. A tak na koniec: wspomniałam, że jest mega mały? Dzięki temu bez problemu zmieścimy w naszej kuchni nawet dwa blendery J Już dostałam sporo pytań jak sobie radzi z różnymi produktami, będę to testować w przyszłości, a póki co mam dla Was 3 przepisy na koktajle z użyciem naszych polskich, sezonowych superfoods: porzeczek, agrestu, malin, szpinaku i innych owoców jako dodatku.

Wiecie, że te nasze lipcowe owoce są pełne antyoksydantów? Samo zdrowie! Nie trzeba sięgać po witaminę C w tabletkach czy skomplikowane preparaty albo drogie zagraniczne wymysły jak jagody acai. Wystarczy zjeść miseczkę polskich owoców albo witaminowy koktajl, efekt będzie dużo lepszy 🙂

BOMBA ANTYOKSYDANTÓW

  • Garstka agrestu
  • Garstka czerwonej porzeczki
  • Garstka jagód
  • 150 ml soku jabłkowego (koktajl wychodzi mocno kwaśny i lekko cierpki, ale zamiast soku możecie dodać wodę do rozcieńczenia i np. miodu lub ksylitolu)


TROPIKI W POLSKIM SEZONIE

  • 4 plastry ananasa
  • Garstka agrestu
  • Kilka gałązek czerwonej porzeczki
  • Woda, ok 150 ml

 

SZPINAK W OWOCOWYM TOWARZYSTWIE (dla miłośników słodyczy, takich jak mój mąż)

  • Duża garść szpinaku
  • Plaster ananasa
  • Pół banana
  • Garstka porzeczki czerwonej
  • 150 ml soku jabłkowego

 

Jeśli przepisy was zachęciły, to mamy dla Was specjalny rabat od Nutribullet!  Aż -50 zł do zakupu dowolnego sprzętu! Wystarczy że w koszyku dodacie kod promocyjny POWERCOUPLE50 🙂

Smacznego!

Bez komentarzy

Skomentuj